Kolędy niepogańskie a piosneczki o śniegu

Jeśli miałaby jakoś sklasyfikować to, czego słucham w te święta, podzieliłabym utwory na dwie grupy: na kolędy oraz piosenki o tematyce świątecznej, które jednak istotę świąt mają gdzieś. Wszyscy je znamy, ba, to wielkie przeboje, te wszystkie „Last Christmas” czy „All I Want For Christmas Is You”. W tym roku doszłam do wniosku, że zupełnie mnie nie kręci śpiewanie o śniegu (którego i tak nie ma), Świętym Mikołaju (bo to nie jego impreza) i całowaniu się pod jemiołą (no bo z kim?). Jednocześnie zaczynam doceniać wszystkie utwory, które najlepiej w sposób niebanalny nawiązują jednak do narodzin Chrystusa, a nie wtórnych świątecznych symboli.

Jeśli chodzi o tradycyjne polskie kolędy, wszystkie są w porządku, ale w temacie utworów anglojęzycznych, których w tym roku jako kształcąca się filolożka słucham sporo, już nie jest tak kolorowo. Niestety te najbardziej znane piosenki świąteczne traktują o śniegu, dzwoneczkach i Rudolfie, a od wszechobecnego dźwięki wspomnianych dzwoneczków królującego w każdej reklamie już więdną mi uszy.

Dlatego też bardzo mnie cieszy te kilka utworów, które trzymają się tematu i do których udało mi się dokopać na YouTube. Niektóre z nich są na tyle stare, że pochodzą z łaciny, inne są współczesne, a jednak nie hołdują świątecznemu mainstreamowi. Poniżej znajdziecie pięć takich kolęd – moich tegorocznych ulubieńców,  w najciekawszych, moim zdaniem, wykonaniach. Są to:

  • „O Come, O Come Emmanuel” – pierwotnie łaciński hymn z XII w. o starotestamentalnej treści i cudownym, choć surowym spokoju
  • „God Rest Ye Merry Gentlemen” – jedna z najstarszych angielskich kolęd pochodząca sprzed XVI w., majstersztyk na chór, od którego mam ciarki
  • „Gaudete” – szesnastowieczna skandynawska kolęda, przy której nóżka sama zaczyna przytupywać
  • „What Child Is This?” – pieśń z XIX w., piękne pytanie i pełna nadziei odpowiedź
  • „Mary Did You Know?” („Mario, czy już wiesz?”) – cud powstały w latach 90., jakby na przekór modzie na puste piosneczki o śniegu, miłości i jemiole

Życzę Wam więc Świąt takich jak te kolędy – spokojnych, pięknych, niepozbawionych refleksji, ale przede wszystkim trzymających się tematu, a nie skupionych na śniegu (a raczej jego braku), dzwoneczkach i reniferach.

P.S. Kwestię zasadności całusów pod jemiołą pozostawiam Wam, ale serdecznie odradzam tę czynność na mrozie. Wesołych Świąt!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *