Magicznie, akustycznie, terapeutycznie – Avriel and the Sequoias

Avi Kaplan od początku było moim ulubionym członkiem Pentatonix . Ciemnooki, o ładnym uśmiechu, trochę wycofany, skromny, ale przede wszystkim dysponujący przepięknym basem.. Avi wydawał mi się też zawsze najzwyklejszy z całej ekipy, taki normalny, chyba dlatego tak go polubiłam.

W tym roku jednak gruchnęła wieść, że Avi wycofuje się z Pentatonix, aby poświęcić się własnej twórczości. Za tą wiadomością w kolejce ustawił się pierwszy oficjalny owoc jego samodzielnej pracy, czyli minialbum (tzw. EP) „Sage and Stone”. Oczywiście bardzo mi przykro, że Pentatonix już nie będzie takie samo, ale nie mogę powstrzymać się od pochwalenia pracy Aviego.

Sam przyznał, że inspiracją do napisania tych piosenek były tereny Sequoia National Park (stąd Avriel and the Sequoias), a jego utwory rzeczywiście przywodzą na myśl spokojne popołudnie na łonie natury. Nie przychodzi mi na myśl inne określenie na tę muzykę jak „magiczna”, a musicie wiedzieć, że unikam tego epitetu jak ognia. „Sage and Stone” to pięć akustycznych folkowych piosenek podobnych nieco do słodkiego duetu Simona i Garfunkela, którego brzmienie zawsze wydawało mi się lecznicze. Również Avi okazuje się mieć miły, ale dosyć zwyczajny głos, na razie odciął się dosyć wyraźnie od niskich basowych tonów, ale czekam z niecierpliwością na ich powrót.

Nie jest to muzyka, która porywa tłumy do szaleńczego tańca, nie ma tu przeboju lata ani superhitu sezonu, ale te spokojne dźwięki to lek dla skołatanych nerwów i miód na uszy pokaleczone ordynarnym łomotem nazywanym w wielkim świecie muzyką. Ja też czuję, że nie będzie to ogromna fascynacja, żaden „Hamilton” czy Bon Jovi, lecz… taka mała terapia.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *