Gęba się sama śmieje – „Pamiętnik księżniczki”

Szesnastoletnia Mia Thermopolis dowiaduje się, że jej ojciec był księciem małego europejskiego państwa Genovia, a ona jest… księżniczką. Z dnia na dzień przemienia się z niezbyt popularnej licealistki w medialną sensację z niezwykłą zdolnością do wpadania w tarapaty. Pod okiem swojej babci – królowej uczy się protokołu, elegancji i zwyczajów obowiązujących w Genovii. Kiedy oficjalnie zostaje ogłoszona następczynią tronu, okazuje się, że zgodnie z genowiańskim prawem musi być mężatką. Mii pozostaje małżeństwo aranżowane lub przekazanie władzy młodemu, ambitnemu, niebezpiecznie przystojnemu lordowi Nicholasowi i jego chciwemu stryjowi.

„Pamiętnik księżniczki” i „Pamiętnik księżniczki 2: Królewskie zaręczyny” to filmy, podczas których gęba sama się śmieje. Reżyser Garry Marshall wniósł w ich produkcję wszystkie te rzeczy, za które widzowie pokochali jego „Pretty Woman”, czyli ciepłe poczucie humoru i wiarę w człowieka. „Pamiętnik księżniczki” aż iskrzy od niewinnych żartów sytuacyjnych i barwnych postaci. Widz czuje sympatię do bohaterów, których przygody autentycznie go interesują – i nawet nie wie, że wciągnęła go niewinna komedia.

Inna sprawa, że te filmy zawdzięczają sukces temu, że nie są zbyt wierne swojemu literackiemu oryginałowi. Meg Cabot pomysł miała fajny, ale swoją długaśną serię zapełniła wynurzeniami nastolatki o chłopcach i znoju nastoletniego żywota, co na dłuższą metę było nieznośne. Oba „Pamiętniki księżniczki” są tak urocze, ponieważ korzystają z czyjegoś pomysłu, ale na zasadach i według koncepcji Garry’ego Marshalla, który zadecydował także o wyborze obsady.

A wybrał pysznie. Anne Hathaway została do tej roli stworzona, ze swoim szczerym uśmiechem, żywą mimiką i talentem komediowym. Jej Mia jest pełną wdzięku gapą, która i tak zaskarbia sobie sympatię wszystkich dookoła. Również dla samej Anne Hathaway „Pamiętnik księżniczki” był początkiem kariery. Z kolei grająca jej babcię Julie Andrews to klasa sama w sobie, kobieta dystyngowana, stylowa, niesamowicie sympatyczna. Z moim ulubieńcem Hectorem Elizondo u boku prezentowała się elegancko, jednocześnie dając upust swojemu poczuciu humoru. Myślę, że duet tych pań sam zrobiłby cały film, ale na nich (i Hectorze!) lista się nie kończy. Heather Matarazzo, Caroline Goodall, Kathleen Marshall, Larry Miller, John Rhys Davies, Callum Blue czy Chris Pine (ojejku), a także cały tłum wielu innych stworzyli zastępy charakterystycznych postaci o wyrazistych charakterach i zabawnych perypetiach.

I chociaż trochę wstyd przyznać, do „Pamiętnika księżniczki” się wraca w chwilach, gdy świat wydaje się szary i okropny, a jedynym jasnym punktem może być tylko ekran telewizora. Po włączeniu tego filmu robi się trochę lepiej.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *