Wakacyjna walka książki drukowanej i ebooka

ebook czy książka

Molem książkowym jestem już od kilkunastu lat, ale dopiero niedawno zatknęłam się z magicznym urządzeniem o nazwie czytnik ebooków. Ma on swoje wady i zalety, a podczas wakacji ujawniają się wszystkie bez wyjątku. Wydaje mi się zatem, że to właśnie dzisiaj jest ten dzień, kiedy coolturka powinna wzbogacić się o wpis na temat epickiej wakacyjnej walki książka drukowana kontra ebook.

PORĘCZNOŚĆ

Nie da się ukryć, że czytnik jest poręczniejszy niż książka, zwłaszcza jeśli czytamy szybko i na urlopie pochłaniamy pięć tomiszczy tygodniowo. Małe leciutkie pudełeczko pomieści naprawdę ogromne ilości książek i ze względu na znikomą masę pozwala na czytanie w zasadzie w dowolnej pozycji i bez rąk drętwiejących od ciężaru książki.

CZYTANIE SPOŁECZNE

Kiedy jednak wybieramy się na wczasy całą rodziną, jednym czytnikiem się nie podzielimy. A cóż może być przyjemniejszego od leniwego popołudnia, gdy każdy leży na kocyku lub dynda w hamaku pogrążony w lekturze? A kiedy książka się skończy, zawsze można się wymienić i wrócić na hamak. Czytnik niestety odpada w tej kategorii, o ile nie chcemy kupować po jednym dla każdego członka rodziny.

TECHNIKA (CZYTANIA)

Rzeczą, która chyba najbardziej mnie zaskoczyła, były właściwości ekranu mojego czytnika. Na plaży w pełnym słońcu mogłam jak gdyby nigdy nic sobie czytać, nawet niespecjalnie mrużąc oczy, podczas gdy papierowe strony książki ostro dawałyby po gałach. Z drugiej strony ten chwalony przeze mnie ekranik musi się uruchomić, a to zawsze troszkę trwa i przeważa szalę zwycięstwa na stronę otwieranej natychmiastowo książki.

BRUDNE ŁAPKI

Jeżeli zaczniemy rozważać czytanie pod względem higieny, dojdziemy do wniosku, że to cud, że jeszcze żyjemy. Na kartkach książek znajdują się przecież tysiące bakcyli, które zostawili tam inni czytelnicy oraz my sami. Na czytniku tak samo zostawiamy swoje brudne linie papilarne, zwłaszcza w podróży, kiedy trudno o mycie rączek na każdym postoju. Sami więc widzicie – czytanie to ekstremalny sport pełen zarazków gotujących się do ataku i forma czytanej książki tego nie zmienia.

DOSTĘPNOŚĆ I KOSZTY

Początkowo naiwnie myślałam, że ebooki ze względu na brak kosztów papieru i druku będą znacznie tańsze od książek. Niestety nadal jest to rzadkość, a całkowicie darmowe są tylko (a może aż) niektóre klasyki na Wolnych Lekturach oraz niezbyt frapujące poradniki w stylu „Jak osiągnąć wewnętrzną harmonię w 2 miesiące”, „Jak zbawić świat w miesiąc” i „Dobroczynne właściwości wstawania o 6:32”. Pod tym względem tradycyjne biblioteki wydają się znacznie prostszym rozwiązaniem.

MIEJSCE

No dobra, książki zajmują strasznie dużo miejsca, ebooki najwyżej kilka MB w pamięci komputera. Jednak dla mnie – rozpuszczonej dziewuchy z własnym dosyć sporym pokojem – półka z książkami pod sufit jest największą dumą, a jej widok zawsze poprawia mi humor. I bądź tu obiektywny.

ZMYSŁY I SENTYMENTA

Nowiutki ebook nie pachnie farbą drukarską, trudniej też poprosić autora o autograf na stronie tytułowej. Z drugiej strony książki, a zwłaszcza ich ostre kartki czekające na nieuważny palec czytelnika sunący po ich krawędzi, potrafią być złośliwe i gryźć do krwi.

GADŻECIARSTWO

Książki papierowe są tak ważnym elementem naszej codzienności, że doczekały się specjalnych toreb, lampek, podpórek, okładek i przede wszystkim – zakładek. Zwłaszcza te ostatnie to dodatkowy element podkreślający przyjemność czytania oraz indywidualność czytającego, są też niezawodnym prezentem, a w ich funkcji sprawdza się wiele przedmiotów. No bo spróbujcie sobie założyć ebooka starym banknotem sprzed denominacji, rysunkiem siostrzenicy, pocztówką z Egiptu czy papierem toaletowym. A to, że zakładka wypadająca niekontrolowanie  z czterystustronicowej księgi jest po prostu dramatem, to już całkiem inna historia…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *