Mix wątków – „Zapach domów innych ludzi” Bonnie-Sue Hitchcock

Wychowywana przez surową babcię Ruth tęskni za ciepłym domem, a akceptację znajduje u pewnego chłopaka. Zachodzi w ciążę i na nowo staje się samotna.

Dora ucieka od rodziców – alkoholików, a zamieszkując w domu swojej koleżanki wreszcie doświadcza tego, czym jest rodzina.

Selma nie zna swoich rodziców i marzy o dniu, w którym pozna swoją tożsamość.

Pasją Alyce jest taniec, ale boi się powiedzieć ojcu o ważnym przesłuchaniu i wybiera się z nim na połów ryb.

Hank, Sam i Jake wsiadają na prom, by uciec przed okrutnym konkubentem matki. Przez przypadek zostają rozdzieleni. Hank jest przekonany o śmierci brata, Jake wciąż ma nadzieję na jego odnalezienie, a Sam trafia na kuter rybacki, na którym przebywa dziewczyna kochająca taniec…

„Zapach domów innych ludzi” jest, jak widzicie, zbiorem historii o sponiewieranych przez życie nastolatkach. Ich trudną sytuację trochę tłumaczy mroźny klimat Alaski, tamtejsza groźna natura oraz antagonizmy między różnymi ludami zamieszkującymi te tereny. Tym nastolatkom nie przeszkadza to jednak mieć typowych dla każdej szerokości geograficznej marzeń i pragnień. Oprócz tego są autentyczni, choć momentami opisywani w charakterystyczny dla kobiet nieco sentymentalny sposób. Nie wszystkich da się też bezwarunkowo polubić – to dobrze, bo czytelnik powinien być krytyczny wobec postaci. Dzięki temu zauważyłam kilka niedociągnięć, ale ostatecznie byłam zadowolona z ciekawej książki, która przybliżyła mi kolejny nieznany fragment świata (chociaż ten temat można było jeszcze pogłębić i tym samym podnieść walory edukacyjne powieści).

Przede wszystkim bardzo lubię formę, w której pozornie niezwiązane ze sobą wątki ostatecznie stapiają się w jeden. W tym przypadku „Zapach domów innych ludzi” nie jest może mistrzostwem świata na miarę „Chłopca z latawcem”, bardziej przypomina „Absolwentów” w wersji bardzo uproszczonej. Uwielbiam śledzić ocierające się o siebie wątki i splatające się losy bohaterów, chociaż niejednokrotnie mam problemy z ich rozróżnieniem. Wciągam się jednak wystarczająco, by w pełni cieszyć się ze szczęśliwego zakończenia.

Zachwyciło mnie też wydanie książki. Pech chciał, że moja poprzednia lektura chyba nie widziała korekty, więc umiałam docenić „Zapach domów innych ludzi”. Miękka, lecz solidna oprawa ze skrzydełkami, ładna szata graficzna, mapka Alaski z zaznaczenie kluczowych dla powieści miejsc, a przede wszystkim brak literówek i poprawna interpunkcja przywróciły mi wiarę w to, że niezbyt znaną książkę dla młodzieży można starannie wydać. W efekcie znów stanę się bardziej wymagająca wobec kolejnych pozycji do przeczytania, a ich lista będzie w tym roku znacznie dłuższa niż zwykle.

Coraz częściej zastanawiam się też nad potencjalnymi lekturami dla mojej młodszej siostry… Może właśnie „Zapach domów innych ludzi”? zachęci ją do czytania? A jeśli młoda będzie oporna, i tak podam tę książkę dalej – komuś innemu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *