Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku – zwiedzając historię

Podczas pomaturalnych wojaży zaniosło mnie aż na drugi koniec Polski – do Gdańska. Wśród licznych atrakcji, muzeów i wystaw jednym z ważniejszych punktów programu było Muzeum II Wojny Światowej, które stało się niesamowitym przeżyciem, chociaż przecież mogło być totalnie nudne.

Miejsce oszałamiało od samego początku. Budynek wyróżniał się nawet na tle nowoczesnej architektury nowszej części miasta i był widoczny z daleka. Nie kojarzył się z wojną w najmniejszym stopniu, ale to tylko jeden z tego typu nowatorskich pomysłów w tym miejscu.

Mimo imponującej fasady rozległa ekspozycja znajduje się pod ziemią. Przemyślana konstrukcja pozwala na wycofanie się ze zwiedzania w zasadzie w dowolnym momencie. Nie widzę jednak powodu, dla którego ktoś miałby wcześniej skończyć zwiedzanie, to raczej rozsądne gospodarowanie czasem stanowiło dla mnie problem. Ekspozycję nie sposób ogarnąć w jedno popołudnie, bo ludzki mózg nie jest w stanie przyswoić takiej ilości informacji, bodźców i obrazów w tak krótkim czasie. Gdybym miała taką możliwość, na Muzeum II Wojny Światowej poświęciłabym przynajmniej trzy dni.

Obok rozległości wystawy jej efekt wzmacnia niesione przez nią emocje. Kolejne ciągi tematyczne przedstawiają nie tyle suche fakty, czołgi i karabiny, co ludzkie historie i realia życia podczas wojny. Poruszono zarówno tematy Katynia, obozów koncentracyjnych i polskich dzieci wywożonych do Niemiec, jak i wojennej mody oraz heroizmu dnia codziennego. Wystawione w gablotkach eksponaty najczęściej opatrzono nazwiskami właścicieli – nie są bezimiennymi symbolami wojny, ale pamiątkami po konkretnych osobach. W godny sposób upamiętniono cichych bohaterów i działaczy ruchów oporu bez nadmiernej gloryfikacji i patosu, ukazując ich po prostu jako dzielnych ludzi w okrutnych czasach. Poruszył mnie ten humanizm odczuwalny podczas zwiedzania muzeum.

Jeżeli ktoś kazałby mi opisać to muzeum jednym wyrazem, najbardziej pasowałoby chyba słowo „wszechstronne”, bo nie wydaje mi się, że pominięto jakikolwiek znaczniejszy wątek II wojny światowej. W przeciwieństwie do tego, czego uczą w szkołach, nie skupiono się tylko na największych agresorach tamtych czasów. Obok nazistowskich Niemiec i ZSRR przedstawiono także Włochy, Japonię, Chiny, Jugosławię, Francję i  wiele innych, odsłaniając przed zwiedzającymi fakty, o których nie wie przeciętny zjadacz chleba. II wojna światowa dotknęła wiele państw, jednak podstawowy kurs historii zapewnia tylko wiedzę o największych wydarzeniach. Podczas zwiedzania tej wystawy przyłapałam się na tym, że nie byłam świadoma tego, jakie rozległe tereny ogarnęły działania wojenne. Poza tym w naszym kraju ze względu na to, czego doświadczyła Polska w tamtych czasach, pokutuje nieświadome przekonanie, że wojna ta składała się głównie z Niemców i Rosjan tłukących się na polskim poligonie i mordujących Polaków. Nie umniejszając polskiej historii, Muzeum II Wojny Światowej przedstawia koszmar, który był udziałem ludzi na prawie całym globie. Dzięki temu mogłam zwiedzać wystawę pośród turystów z całego świata, równie poruszonych i wstrząśniętych wydarzeniami II wojny światowej. Muszę przyznać, że miałam wtedy swoiste poczucie wspólnoty, nie miało dla mnie znaczenia, czy starsze małżeństwo obok ocierające ukradkiem oczy mówi po polsku, angielsku czy nawet niemiecku. Kiedy do tego doszła multimedialna forma, coraz to inne formy prezentacji, nagrania archiwalne i wspominkowe oraz makiety ulic w skali 1:1, poczułam dumę, że w Polsce można zwiedzać tak genialne i mądre muzeum na światowym poziomie.

Wystawa mogłaby więc zakończyć się optymistycznie – wojna się skończyła, świat idzie do przodu, jest coraz lepiej. Problem w tym, że niekoniecznie. Ostatnim elementem ekspozycji był zbiór migawek przedstawiających wydarzenia od końca wojny do dzisiaj. Pojawił się Martin Luther King, The Beatles i Barack Obama, ale także wojna wietnamska, atak na WTC czy wojna w Syrii. To poważnie zbijało z pantałyku. Muzeum II Wojny Światowej dotykając wydarzeń sprzed ponad 70 lat dodatkowo uświadomią zwiedzającym smutną prawdę o świecie współczesnym – że II wojna światowa niczego nas nie nauczyła.

Nigdy jeszcze nie byłam w tak nastrojowym, imponującym i skłaniającym do refleksji muzeum. Nie pozostaje mi nic innego, jak tylko polecić zwiedzanie tego niezwykłego miejsca jak najprędzej, bo przyszłość przynieść może zmiany, niekoniecznie dobre.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *