Studium historii i charakterów – „Absolwenci” Ericha Segala

Andrew Eliot jest potomkiem wielkiego amerykańskiego rodu, który nie radzi sobie z dźwiganiem jego dziedzictwa i oczekiwaniami rodziny.

Ted Lambros to syn greckich imigrantów, który pragnie podbić akademicki świat.

Jason Gilbert urodził się, by odnosić sukcesy, co umożliwiają mu liczne talenty, bogactwo i pociągająca aparycja.

George Keller uciekł z komunistycznych Węgier, by zrealizować swój amerykański sen i odnieść sukces w polityce.

Danny Rossi jest muzycznym geniuszem pragnącym sławy.

Tych pięciu młodych ambitnych mężczyzn połączą mury Harwardu, w których będą uczyli się życia, a po ich opuszczeniu właśnie to życie ciężko ich doświadczy.

Chociaż takie zagajenie nie brzmi zbyt porywająco, później losy bohaterów rozwiną się w najbardziej nieoczekiwanych kierunkach. „Absolwenci” są powieścią obejmującą prawie 30 lat historii i choćby z tego względu mają dla mnie sporą wartość, bo nie ma nic przyjemniejszego, niż nauka (w tym wypadku historii) mimochodem. Dzięki tej książce udało mi się umiejscowić i ułożyć w głowie takie wydarzenia jak wojna Jom Kippur, wietnamska i koreańska czy afera Watergate, które w szkole wydawały się być pustymi odległymi faktami. Oprócz tego oczywistego atutu „Absolwenci” napisani są wartkim stylem, krótkie rozdziały pozwalają na szybkie oderwanie się od lektury, ale także jeszcze szybszy do niej powrót. Losy bohaterów przeplatają się ze sobą, z rzadka tylko się zazębiając, co jednak nie odbiera im atrakcyjności. Każdy z wyżej wymienionych młodych ludzi ma zarówno wady, z powodu których czytelnik chciałby przetrzepać im skórę, jak i zalety, z powodu których trudno ich nie lubić.  Otaczające ich kobiety równoważą wybujałe męskie charaktery swoim rozsądkiem i opanowaniem.

Trudno mi wybrać jednego ulubieńca – chyba ostatecznie stanęłoby na Andrew, bo dzięki prowadzonym przez niego dziennikom najlepiej mogłam go poznać, ujęły mnie także jego rozmyślania i refleksje, w których potrafił dostrzec własne wady i niedoskonałości. Z początku bardzo lubiłam też Teda, ale ostatecznie zżarła go ambicja. George’a od początku było mi żal, a Jasona szybko zaczęłam podziwiać i tak mi już zostało.  Co do Danny’ego  - żebym go polubiła, on musiał przestać lubić siebie.

„Absolwenci” oprócz zapisu historii są także studium ludzkich charakterów i to właśnie jest w nich najciekawsze. Lektura powieści Segala dostarczy zarówno radości, jak i wzruszeń i na długo pozostaje w pamięci. Mam tylko jedno poważne pytanie – dlaczego nikt jeszcze nie odważył się zekranizować tak świetnej powieści?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *