Hołd złożony rodzinie – „Wielki Mike”

Nastoletni czarnoskóry Mike należy do tego odsetku amerykańskiego społeczeństwa, który od początku skazany jest na stoczenie się i zapomnienie. Mimo to syn narkomanki wspierany przez dobrych ludzi zostaje przyjęty do chrześcijańskiej szkoły, w której jednak ma poważne problemy z nauką. Pewnego dnia Mike’a przygarnia bogata rodzina Tuohy. Odkrywają, że Mike po prostu inaczej przyswaja wiedzę, a oprócz tego ma ogromne predyspozycje do gry w futbol amerykański. Otoczony ciepłą rodzinną atmosferą i miłością Mike odzyskuje wiarę w siebie i wyrasta na gwiazdę futbolu.

„Wielki Mike. The Blind Side” jest oparty na faktach – opowiada historię Michaela Ohera, który dzisiaj jest znanym sportowcem. Film jednak nie sprawia wrażenia stricte biograficznego, równie dobrze mógłby być najzwyklejszą fikcją, bo w niezwykły sposób przywraca wiarę w człowieka.

„Wielki Mike” został przede wszystkim dobrze zagrany. Quinton Aaron grający Mike’a świetnie oddał zagubienie misiowatego chłopaka, którego nikt nie docenia, z kolei Tim McGraw, Lily Collins, Jae Head i wreszcie nagrodzona Oscarem Sandra Bullock stworzyli świetną atmosferę kochającej się rodziny.

No właśnie. Krzepiący jest przede wszystkim obraz  rodziny Tuohy, która potrafi przygarnąć zaniedbanego chłopaka i sprawić, aby poczuł się wreszcie kochany. Tak sobie myślę, że to nie Mike jest głównym bohaterem filmu, twórcy złożyli raczej hołd rodzinie i chrześcijańskim wartościom. Mimo to „Wielki Mike” nie jest tak ckliwy i banalny jak większość kręconych aktualnie filmów, które poruszają kwestie wiary i religijności. Tutaj zostały one ukazane nienachalnie, jako jeden z wielu elementów, dzięki którym rodzina Tuohy jest otwarta na innych. Dzięki takiemu zabiegowi „Wilekiego Mike’a” oglądać może każdy, niezależnie od przekonań i wyznania, zatem ma on szansę dotrzeć do szerszego grona widzów. Takich filmów nam trzeba.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *