Książki, do których powracam częściej, niżby wypadało

Na pewno każdy z Was ma przynajmniej jedną taką książkę. Czasami nawet nie potrafimy określić, co w niej takiego fantastycznego, ale niezmiennie nas do niej ciągnie, bo chcemy przeżyć to jeszcze raz. W skrajnych przypadkach zdarza się popełnić ją nawet co roku.W moim przypadku takich książek jest więcej, a ich listę znajdziecie poniżej.

1)
J.K. Rowling
„Harry Potter i Insygnia Śmierci”

Powieść będąca ukoronowaniem siedmiotomowej serii, która podbiła serca czytelników na całym świecie, w tym moje. W moim przypadku wielka miłość padła na ostatnią część, głównie dlatego, że jest najdojrzalsza, a także wyjaśnia wiele wątków, w tym wątek Snape’a, za który szczerze podziwiam J.K. Rowling. Przy okazji mała dygresja: drażni mnie niezmiernie fakt, że wiele osób traktuje całą serię o Harrym Potterze jako bajki dla dzieci, a przecież w „Insygniach Śmierci” Harry jest prawie dorosły, a jego dylematy i przeciwności losu zdecydowanie nie są problemami dzieci.

Więcej o mojej miłości do Chłopca z Blizną możecie przeczytać tutaj.

2)
Stephanie Perkins
„Anna i pocałunek w Paryżu”

Zdecydowanie moja ukochana książka w temacie łatwych i przyjemnych romansidełek dla nastolatek. Więcej zachwytów w recenzji.

3)

Andrzej Sapkowski
„Ostatnie życzenie”
i „Miecz przeznaczenia”

Opowiadania o Wiedźminie przypadkiem wpadają w moje ręce za każdym razem, kiedy wycieram kurze na półce z książkami. I tak kończą się porządki w  moim wykonaniu, bo zupełnie przypadkowo otwiera się na przykład „Kraniec świata” albo „Kwestia ceny” i znowu mnie bierze. O, proszę, pisząc ten post znowu nabrałam ochoty na „Miecz przeznaczenia”!

4)
Henryk Sienkiewicz
„Quo vadis”

Mój ulubiony Sienkiewicz, który porwał mnie romantyczną historią i dramatycznymi zwrotami akcji. W moim przypadku„Quo vadis” jest przykładem, że można zakochać się w lekturze szkolnej.

5)
Nancy H. Kleinbaum
„Stowarzyszenie Umarłych Poetów”

Wzruszająca powieść zgrabnie napisana na podstawie filmu z Robinem Williamsem, którą czyta się szybko. Sprawia też, że nabieramy ochoty na czytanie angielskiej poezji oraz śnimy po nocach o idealnym nauczycielu, który nad życie kochałby swoją pracę.

6)   
Kornel Makuszyński
„Szatan z siódmej klasy”

Jedna z najlepszych książek, jakie Ministerstwo Edukacji może zaoferować dzieciom w podstawówce. Co ważniejsze, kiedy czyta się ją później, nie tylko nadal jest genialna, ale jeszcze nabiera dodatkowych rumieńców, kiedy zaczynamy doceniać zabawny, pełen ciepła styl Makuszyńskiego.

 7)

Wojciech Cejrowski lub Małgorzata Musierowicz
cokolwiek

Pełne zabawnych anegdotek gawędy Cejrowskiego oraz ciepłe opowieści Małgorzaty Musierowicz zawsze wprawiają mnie w dobry humor i polecam je wszystkim, którzy narzekają, że czytanie książek jest nudne.

Zapraszam do zerknięcia na recenzje „Wyspy na prerii„, „Wnuczki do orzechów” i „Feblika„.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *