Wrażliwe oblicze Daniela Craiga – „Dom snów”

Pisarz Will Atenton wraz z żoną i dwoma córeczkami przenosi się z wielkiego miasta na wieś. Zamieszkują w urokliwym domku, który wspólnie remontują, są zwyczajną, kochającą się rodziną. W domu jednak zaczynają dziać się dziwne rzeczy, sąsiedzi są wrogo nastawieni do Atentonów, tylko jedna Ann zdaje się ich rozumieć. Od niej Will dowiaduje się, że w ich domu parę lat temu miała miejsce potworna zbrodnia – ojciec zastrzelił swoje córeczki i żonę. Will odkrywa straszną prawdę – to mógł być on…

W zasadzie nie wiem, dlaczego włączyłam ten film. Nic wcześniej o nim nie wiedziałam, nie miałam doświadczenia, jeśli chodzi o thrillery, nie jestem też wielką fanką Daniela Craiga i Rachel Weisz (no dobra, jej po prostu nie lubię). Nie pożałowałam jednak tego przypadku.

Daniel Craig, którego wcześniej kojarzyłam tylko z Bondem-zabijaką, dał się poznać jako wrażliwy facet w roli kochającego ojca i męża. Uświadomiłam sobie błąd, jaki popełniają miliony widzów na całym świecie – całkowicie utożsamiłam Craiga z jego najpopularniejszą rolą i tak po prostu stwierdziłam, że nie jest w moim typie (ani Bonda, ani faceta). Plącząca się po drugim planie Naomi Watts świetnie go wspierała, poczułam nawet przebłysk sympatii dla Rachel Weisz, a musicie wiedzieć, że niełatwo mi przyznać, że ktoś, kogo nie lubię, robi coś dobrze.

„Dom snów” to thriller z zaskakującym zakończeniem, nie mogę więc zdradzić zbyt dużo. Myślę, że najlepszą rekomendacją będzie, jeśli napiszę, że ten film szczerze mnie poruszył (czytaj: popłakałam sobie), a dopiero gdy na ekranie popłynęły napisy końcowe, uświadomiłam sobie, że cały czas wstrzymywałam oddech. Od tego czasu chyba częściej sięgać będę po thrillery, bo okazuje się, iż mogą się okazać ambitnymi i poruszającymi filmami.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *