Czytam i rechoczę – „Wyspa na prerii” Wojciecha Cejrowskiego

Co się dzieje, kiedy po dwudziestu latach na prerię powraca dziwny człowiek z dalekiego kraju? Niewielu go pamięta, jego osoba owiana jest tajemnicą. Zamieszkuje z dala od miasteczka i ma przedziwne obyczaje. Identyfikację osobnika utrudnia także niewymawialne nazwisko, przy wymowie którego nie sposób się nie opluć.  Co on robi na naszej prerii???

„Wyspa na prerii” to kolejna książka autorstwa Wojciecha Cejrowskiego. Można go nie lubić i nie utożsamiać się z jego poglądami, ale nie można zaprzeczyć, że gawędziarz z niego pierwszorzędny. Zwykle kojarzymy go z Amazonią i Indianami, ale tym razem napisał książkę o swoich doświadczeniach zdobytych podczas pobytu na prerii w Arizonie. Zawsze byliśmy przekonani, że pan WC najlepiej czuje się w puszczy amazońskiej. Nieprawda! Jego domem zdecydowanie jest preria, gdzie wszystko ma swój charakterystyczny wygląd, smak i zapach piachu, gdzie wszyscy ludzie mówią półgębkiem, żeby uniknąć góry piachu w ustach, gdzie dom sprząta się wiatrem, aby wywiać piach ze wszystkich zakamarków, gdzie ubrań nie suszy się na sznurku, by nie zafarbować całej garderoby na kolor piasku. Mimo piaskowej (piaszczystej?) monotonii prerii pan WC potrafi opowiadać tak barwnie, jakby to pod nami w ukochanym niebieskim krześle pracował kornik, a nad nami coś skrobało w blaszany dach. W jego opisach flora prerii zamienia się w żywe istoty, zwierzęta patrzą na ludzi z politowaniem, a ludzie… no właśnie, ludzie prerii to zupełnie co innego. Są jak jeden wszechwiedzący organizm, jak stado, które nieufnie traktuje nowego przybysza, poddaje go próbom i uczy życia, a potem śmieje się z jego przygód. A czego jak czego, ale przygód pan WC miał na prerii sporo. Jeśli chcecie dowiedzieć się, jak w Arizonie sprząta się dom, pierze pranie, poznaje ludzi i uczy się obyczajów, jeśli ciekawi Was, jak pod Cejrowskim spektakularnie rozpada się krzesło, jak zdobywa szacunek ludzi prerii, jak walczy z gryzącą przyrodą, która chce odebrać człowiekowi swoje tereny i jak biega nago po prerii przekonany o tym, że nikt go nie widzi (a wcale tak nie jest…), przeczytajcie „Wyspę na prerii”. Wszystko to opisane zostało z zachwytem, pasją i polotem. Humor pana WC, jego barwne metafory i porównania nie pozwalają na zachowanie powagi. „Wyspę na prerii” czyta się jednym tchem przerywanym wybuchami śmiechu, chichotu, rechociku i parsknięć. Książka ma także walory poznawcze, po lekturze trzeba walczyć ze sobą, żeby nie zacząć przygotowywać się do wyjazdu do Arizony, bo miłość Cejrowskiego do prerii jest zaraźliwa.

„Wyspa na prerii” ma jednak dwie poważne wady. Po pierwsze nie nadaje się jednak do nocnego podczytywania pod kołdrą – wybuchy homeryckiego śmiechu zbudzą sąsiadów i z lektury fantastycznej książki wyniknąć mogą kłopoty. A po drugie – zbyt szybko się kończy.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *