Kolejna muzyczna podróż do Śródziemia

Na muzykę Śródziemia nie składają się tylko piosenki nagrane specjalnie do filmów. W czasach, kiedy internauci tworzą kulturę, nawet, a może zwłaszcza muzyka przeżywa swój rozkwit. Również fani prozy Tolkiena mają tutaj swój wkład. Zebrać wszystko, co dotąd stworzyli, graniczy z cudem, ale udało mi się znaleźć sporo dobrej i ciekawej muzyki, którą chciałabym się z Wami podzielić.

Zacznijmy od wszelkiej maści coverów – są lepsze i są gorsze, są lepsze od oryginałów i są takie, które, no cóż, ranią uszy. Odpuśćmy sobie te ostatnie, zajmijmy się tymi pierwszymi.

Do Tolkiena zabrali się także moi ulubieni artyści z Youtuba. Instrumentalne kawałki nagrali między innymi The Piano Guys, Taylor Davis czy Lindsey Stirling. Możecie być pewni, że to gwarantuje dobrą jakość muzyki, która ucieszyłaby samego Tolkiena. Osobnym tematem jest cała playlista ze wszystkimi możliwymi piosenkami Śródziemia nagranymi przez Petera Hollensa – wszystko a capella. 

Coverów filmowej muzyki jest tony, dlatego nawet ciekawsze są piosenki stworzone przez fanów. Niektórzy z nich korzystają ze słów wymyślonych przez Tolkiena, inni tworzą własne wariacje, a wiadomo, że wyobraźnia nie ma granic. Mamy więc Karliene i Eurielle, dwie artystki, które korzystają z pieśni napisanych przez autora „Władcy Pierścieni” i „Hobbita” lub tworzą własne.

Internauci szczególnie upodobali sobie piosenkę „Sleepsong” w wykonaniu Secret Garden. Nie wiem, kiedy zaczęto nazywać ją „kołysanką Aragorna”, ale tak jakoś się przyjęło i nikt nie protestuje. Pewnie wynika to z pewnego smutnawego tajemniczego klimaciku, jaki ma ta niewątpliwie piękna piosenka.

Udało mi się również wygrzebać w czeluściach YouTuba piosenkę, która nigdy się w filmie nie znalazła. Śpiewana przez Mirandę Otto, odtwórczynię roli Eowiny, jest lamentem po śmierci Theodreda. Wątek ten został pominięty w filmie, ale piosenka znalazła się w wersji rozszerzonej i w swojej surowości jest zdecydowanie inna od reszty.

Na koniec mały szok, zresztą Jonowi Cozartowi chyba właśnie o szok chodzi. Ten sam youtuber, który postanowił napisać historię disneyowskich księżniczek po „długo i szczęśliwie”,  streścił całą tolkienowską trylogię w półtorej minuty, wykorzystując muzykę z filmów. Efekt jest… ciekawy.

Wszystkich wspomnianych wyżej piosenek możecie posłuchać poniżej:

a tu znajdziecie covery w wykonaniu Petera Hollensa. Miłego słuchania!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *