„Ten, kto ratuje życie jednego człowieka, ratuje cały świat” – „Lista Schindlera”

Oskar Schindler jest Niemcem, członkiem nazistowskiej partii i całkiem nieźle na tym wychodzi podczas wojny. Postanawia założyć biznes – na początku wygląda tylko na to, że chce wykorzystać swoich pracowników i się wzbogacić. Potem naszym oczom ukazuje się postępujący Holocaust, prześladowania i mordy. Wtedy zaczynamy rozumieć, że Oskar Schindler wcale nie jest „tym złym”. Czyż przekupiłby wtedy wszystkich urzędników, włącznie z Amonem Goethem, komendantem obozu w Płaszowie? Czy upierałby się przy swoich „wykwalifikowanych pracownikach”? Trudno uwierzyć, że władze niemieckie się nie połapały w jego intrydze. Udało mu się – ocalił ponad tysiąc istnień.

„Lista Schindlera” jest jednym z filmów, które nie są łatwe i przyjemne, ale trzeba je obejrzeć. I przemyśleć. Film nakręcono bez zakłamania i nie po hollywoodzku – bez fajerwerków, za to wiernie, bardzo realistycznie, z szacunkiem dla ludzi i wydarzeń. Obsada spisała się świetnie – znajome twarze naszych rodzimych aktorów co chwilę pojawiały się na ekranie, Ben Kingsley naprawdę się bał, Ralph Fiennes siał grozę (znowu), a Liam Neeson zasługuje na tytuł najlepszego Irlandczyka grającego Niemca, który ratuje polskich Żydów. Nie muszę chyba pisać, że jest jednym z moich ulubionych aktorów.

Nieważne, że film dostał 7 Oscarów. Ważna jest jego treść.

Największe emocje budzi ostatnia scena:

- A ile przepuściłem… 
Nie masz pojęcia… Gdybym tylko..
Gdybym…
- Z tych co ocaliłeś narodzą się pokolenia.
- Zrobiłem zbyt mało..
- Zrobiłeś bardzo wiele.
- Choćby ten wóz…
Goeth by go kupił.

Byłoby 10 osób.
Dziesięć osób…
Dziesięć osób więcej…
Albo ta oznaka… dwoje ludzi.
Jest ze złota… jeszcze dwie osoby.
Dałby dwie, choćby jedną!
Dałby jedną… jedną więcej.
Jedna osoba więcej…

Jedna osoba, Stern.
Za to!
Mogłem wydostać jeszcze jedną osobę!
I nie zrobiłem tego!
Nie zrobiłem…

 

 

Płakałam jeszcze kwadrans po napisach końcowych.

Płaczę nawet, kiedy o tym piszę.

Ten film trzeba obejrzeć, zrozumieć, przemyśleć. I odreagować.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *