Arnold Schwarzenegger – „Terminator” i „Junior”

Międzyświąteczny wieczór, zasiadam przed telewizorem, żeby obejrzeć „Terminatora” - dzieło, które na stałe wpisało się do kanonu science fiction oraz początek  kariery Arnolda Schwarzeneggera i Jamesa Camerona (później reżysera „Titanica” oraz „Avatara”).

W 2029 roku Ziemia tonie w gruzach po wojnie nuklearnej, światem rządzą maszyny, a ludzi zamknięto z obozach pracy. John Connor znajduje sposób na wyzwolenie ludzi, żeby jednak się to stało, wysyła w przeszłość swojego oddanego podwładnego Kyle’a Reese’a, żeby ochronił niejaką Sarah Connor, aby ta mogła zostać matką Johna. Nie byłoby problemu, gdyby nie wysłany przez maszyny terminator – elektroniczny morderca, który według spisu w książce telefonicznej zabija wszystkie Sary Connor w całym stanie i właśnie trafił na trop tej właściwej…

Film nie ma skomplikowanej fabuły, za to był niesamowity jak na tamte czasy ze względu na efekty specjalne i możliwości techniczne. Niby akcja obraca się wokół głównej bohaterki, ale tak naprawdę pokazuje możliwości tytułowego terminatora – Arnold Schwarzenegger jest tak zrobotyzowany i beznamiętny, że widz mimo tego, że widzi człowieka, od razu czuje, że to jednak maszyna. Do dziś „Terminator” (w Polsce pierwotnie „Elektroniczny morderca” – żenada, kolejny „Wirujący seks”) jest dobrym wyborem
na filmowy wieczór.

Parę dni później przez przypadek włączyłam komedię „Junior”. Opowiada on o naukowcu, Alexie Hesse, który pracuje nad specyfikiem dla kobiet w ciąży. Z powodu kłopotów finansowych kolega po fachu – Larry – namawia Alexa na wszczepienie zapłodnionej komórki jajowej, w wyniku czego Alex zachodzi w ciążę. Początkowo nie chce słyszeć o ewentualnym potomku, ale regularnie karmiony hormonami postanawia urodzić swoje dziecko. Po drodze pojawiają się liczne problemy – poranne mdłości i zachcianki, a więc utrzymanie ciąży Alexa w tajemnicy, była żona Larry’ego, również w zaawansowanej ciąży oraz Diana – roztrzepana pani naukowiec i rodzące się uczucie.

Film jest godny polecenia – zabawny, nakręcony z pomysłem, z błyskotliwymi dialogami i świetną grą aktorską. W rolach Larry’ego i Diany możemy zobaczyć Danny’ego DeVito i Emmę Thompson i nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że Alexa gra Arnold Schwarzenegger… Kontrast między postaciami (Danny DeVito ma 152 cm wzrostu i jest dosyć okrągły, a kulturysta Arnold Schwarzenegger ma 188 cm wzrostu…) to nic w porównaniu z kontrastem terminatora i ciężarnego Alexa… Ryczałam ze śmiechu za każdym razem, kiedy przypominałam sobie elektronicznego mordercę, a widziałam Arniego w zaawansowanej ciąży. Ale świadczy to tylko o jego talencie aktorskim i dystansie do siebie.

Polecam obejrzenie „Terminatora” i „Juniora” – koniecznie w tej kolejności, efekt będzie niezapomniany!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *