Piosenki Środziemia

Muzyka z „Władcy Pierścieni” i „Hobbita” jest pozycją obowiązkową na liście najpiękniejszych filmowych soundtracków. Howard Shore naprawdę odwalił kawał dobrej roboty – muzyka do tych filmów dała mu sławę, które pewnie nie zdobyłby w inny sposób. Beztroską muzykę hobbitów, tajemnicze elfickie melodie czy dostojne trąby Rohanu
i Gondoru zna każdy fan twórczości Tolkiena. Muzyka w ekranizacjach jego dzieł jest jednym z wielu nierozerwalnie złączonych ze sobą czynników sprawiających, że filmy
są arcydziełami.

Ale dzisiaj będzie o piosenkach Śródziemia na ogół niedocenianych przez przeciętnego widza. Jednak kiedy się w nie wsłuchać – powodują ciary na plecach.

W „Drużynie Pierścienia” było „May It Be” autorstwa Enyi utrzymane w elfickich klimatach. Komentarze osób, które jej słuchały, są jednoznaczne – piosenka naprawdę zabiera do Środziemia. Członkowie Akademii Filmowej także ją docenili, nominując ją
do Oscara (przegrała z piosenką „If I Didn’t Have You” z filmu „Potwory i Spółka”).

W „Dwóch Wieżach” możemy usłyszeć „Gollum’s Song” w wykonaniu Emiliany Torrini, która jest chyba najsłabsza ze wszystkich Tolkienowskich piosenek i pewnie z tego powodu jest też najmniej znana.

I wreszcie nadszedł finał – „Powrót Króla”!
Edge Of Night” przejmuje każdą nutą mimo akompaniamentu bitewnego zgiełku
i pogryzanych przez Denethora pomidorków. Billy Boyd dał się poznać nie tylko jako świetny aktor, ale i utalentowany śpiewak.

Into The West„, mimo że mniej znane, dorównuje, jeśli nie przewyższa „Edge Of Night”. Nastrojowa muzyka i ciepły głos Annie Lennox idealnie wyrażają wszystkie emocje odczuwane przez widza – żal, że to już koniec i nadzieję na kolejne części. „Into The West” w 2003 roku zdobyło jedenastego Oscara dla „Powrotu Króla”.

Myśleliśmy, że to już koniec, że „Into The West” rzeczywiście było pożegnaniem. Ale potem pojawił się „Hobbit. Niezwykła Podróż” i „Misty Mountains” śpiewane przez krasnoludy
z Thorinem Dębową Tarczą (Richard Armitage) na czele. Mam ciarki na plecach za każdym razem, gdy słucham tej piosenki – nawet polska wersja się obroniła.

Mniejszą sławą cieszy się inna wersja „Misty Mountains” zatytułowana „Song Of The Lonely Mountain” i śpiewana przez Neila Finna. Spowodowało to zapewne surowe, jednak bardziej nastrojowe i potężniejsze wykonanie tej pierwszej. Jednak warto posłuchać także tej.

Piosenka z „Pustkowia Smauga” – „I See Fire” Eda Sheerana zwojowała listy przebojów, stając się tym samym najpopularniejszą piosenką Śródziemia, była też drugim po „Give Me Love” kołem zamachowym kariery piosenkarza. „I See Fire” jest dowodem na to,
że do wielu ludzi wciąż przemawia piękne akustyczne i nastrojowe wykonanie i można delektować się muzyką nie będącą kolejną rąbanką w rytmie bum-bum-bum-kabum.

Parę tygodni temu ukazała się piosenka, która w Śródziemiu będzie reprezentować ostatnią część – „The Last Goodbye„. Twórcy trylogii sięgnęli po sprawdzone rozwiązanie – powierzyli jej wykonanie Billy’emu Boydowi. Nie zawiódł – umiejętne połączenie motywów muzycznych z „Władcy Pierścieni” i „Hobbita” jest kolejnym pożegnaniem dorównującym „Into The West”. Niestety – tym razem naprawdę może być ostatnim.

Oczywiście wiadomo, co kierowało filmowcami, kiedy z jednego niezbyt obszernego tomu „Hobbita” zrobili trylogię podczas gdy bogatego w wątki „Władcę Pierścieni” skoncentrowano w 3 filmach – sukces pierwszej trylogii został powtórzony, a do twórców filmu spłynęło smocze złoto. Do niedawna byłam rozczarowana pokrojeniem”Hobbita” na kawałki, teraz jestem szczęśliwa, że tak się stało – dzięki temu do mojego życia dołączyła kolejna dawka pięknej muzyki.

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *