Notre Dame De Paris

Nareszcie!!! Od dwóch miesięcy w kółko słucham muzyki z musicalu „Notre Dame De Paris”, nie do końca wiedząc, o czym piosenki traktują, gdyż mój francuski ogranicza się do „d’amour” i „excusez-moi”. Ale (chwała świętu Edukacji Narodowej i wolnemu wieczorowi!) wreszcie udało mi się znaleźć trochę czasu i zasiadłam przed komputerem z wielką michą popcornu, kontemplując Sztukę pisaną z dużej litery.

„Notre Dame De Paris” to musical z 1998 roku napisany na podstawie powieści Wiktora Hugo pt. „Katedra Najświętszej Marii Panny w Paryżu” (znanej szerzej jako „Dzwonnik z Notre Dame”). Autorem słów jest Luc Plamondon, muzykę napisał Richard Cocciante.

Fabułę można streścić krótko: piękna cyganka Esmeralda i czterech mężczyzn, którzy pałają do niej miłością/pożądaniem/jeszcze czymś, czego nie jestem w stanie pojąć ze względu na swoją płeć. Mamy więc poetę i trubadura Piotra Gringoire, który pełni także rolę narratora (nawiasem mówiąc – moja ulubiona postać) i jako jedyny ma okazję poślubić cygankę, mamy zaręczonego (!) żołnierza Phoebusa – biedaczka rozdartego pomiędzy dwoma kochającymi go kobietami (odechciewa mu się niewierności, kiedy zostaje dźgnięty nożem), mamy archidiakona Klaudiusza Frollo, który za swoje żądze klasycznie wini Esmeraldę i mamy nieszczęśliwego garbusa Quasiomodo, którego uczucie w zasadzie jest najczystsze, chociaż wszyscy czterej panowie śpiewają o „kielichu miłości Esmeraldy” i „tym, co kryje furkocząca cygańska spódnica”… Tego akurat nie rozumiem i nie sądzę, żebym kiedykolwiek pojęła. A tak, zapomniałam jeszcze o opiekunie Esmeraldy – cyganie Clopinie, który też nagle zaczyna widzieć w niej kobietę. W sumie mamy pięciu facetów kochający jedną kobietę – to musi się źle skończyć!

Ale dosyć spoilerów, prawdziwego przesłania i tak Wam nie odtworzę, a jeżeli ktoś jest zainteresowany dokładną fabułą, zapraszam do obejrzenia musicalu na YT (względnie wikipedii).

Obsada jest wymarzona – doświadczenie połączono z kunsztem. Pięknym głosom Julie Zenatti i Heleny Ségara przeciwstawiono zachrypnięty głos Garou, a potężne głosy Bruna Pelletier i Daniela Lavoie doprawiono falsetem Lucka Mervila i delikatnym głosem Patricka Fiori. Pod względem aktorskim wszyscy są świetni, ale na pierwszy plan zdecydowanie wysuwają się wiecznie przygarbiony Garou, widowiskowo konający na scenie Luck Mervil i Bruno Pelletier, który wkłada całe serce w śpiewanie.

Serdecznie zapraszam do obejrzenia „Notre Dame De Paris” (całość możecie znaleźć na Youtubie  z napisami w dowolnej wersji językowej, z koreańskim włącznie). Nie polecam słuchania polskiej wersji utworów, niestety nasi rodacy nie podołali takiemu wyzwaniu, a Roberta Janowskiego wyraźnie męczy rola Gringorie’a. Ewentualnie można posłuchać wersji angielskiej (śpiewają Daniel Lavoie i Bruno Pelletier). Ale co ja Wam będę pisać, co warto, a co nie – posłuchajcie sami! Oto parę utworów z „Notre Dame De Paris”:

Miłego słuchania!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *